Film „Łowcy miodu” to nowa produkcja Krystiana Matyska, reżysera, scenarzysty i operatora, który ma na swoim koncie już niejeden film przyrodniczy. Ten jednak wydaje się być wyjątkowy, stworzony z pomysłem, pasją i pełnym profesjonalizmem. Czym zaskakują i urzekają „Łowcy miodu” i jak przekonują do ruszenia „na ratunek pszczołom”?
Co TY robisz dla pszczół?
Od kilku lat słyszymy o ginięciu pszczół. Po sieci krążą cytaty rzekomo z Einsteinów i innych naukowych celebrytów, którzy ostrzegali nas przed zapomnieniem o tych owadach. Myślisz sobie: pszczoły giną, natura ginie, to straszne… – i przechodzisz nad tym do porządku dziennego. Niech martwią się ekolodzy, jakieś instytucje… Może nawet wrzucę im dwa złote do jakiejś puszki, ale co ja więcej mogę zrobić? Nie będę przecież przywiązywał się do drzewek czy wspinał się na kominy, jeszcze spadnę…
„Łowcy miodu” to film, który wykorzeni z ciebie te leniwe myśli i sprawi, że zapalisz się do działania! To produkcja wyróżniająca się wśród dokumentów, które kojarzą ci się tylko z anielsko spokojnym głosem Krystyny Czubówny. Na ekranie zobaczysz miód, pot i łzy po ukąszeniach pracowitych pszczół, ale także pasję, tradycję i piękno przyrody.
Kim są „Łowcy miodu”?
Główną bohaterką filmu, z którą zwiedzamy świat pszczół i szukamy odpowiedzi na pytanie, dlaczego giną, jest aktorka Magdalena Popławska. Udział profesjonalnej aktorki to z jednej strony dobra dźwignia reklamy, a z drugiej świeży, ciekawy pomysł. Z Popławską poznajemy tradycyjne pszczelarstwo dalekich regionów Baszkirii i Nepalu. Podróże te dowodzą, że zbieranie miodu może być nie tylko rodzajem pracy, hobby i pasji, ale też sposobem życia czy nawet niemal religijnym obrzędem. Jak się jednak okazuje, także w Polsce możemy znaleźć miejsca, gdzie rozwija się bartnictwo w „starym, dobrym stylu”. Polskie barcie obejrzymy we fragmencie z wizyty w Puszczy Augustowskiej.
Swoisty kontrast do przedstawionego tradycyjnego bartnictwa stanowi pszczelarstwo miejskie. Ten rodzaj hodowli pszczół poznajemy z Kamilem Bajem – założycielem Pszczelarium, z którego inicjatywy stawia się ule w Warszawie. W filmie obejrzymy m.in. powstawanie pasieki na dachu CH Arkadia i poznamy pszczelarstwo w Paryżu, gdzie ten typ hodowli pszczół już od wielu lat stosuje się z powodzeniem. Odwiedzimy także pszczele laboratorium Marii Gembali, gdzie przy użyciu nowoczesnych technologii i nauki produkuje się m.in. matki pszczele.
Obrazu dopełniają wstawki z wypowiedziami ekspertów, którzy tłumaczą, dlaczego pszczoły są dla nas tak ważne, czemu umierają i co każdy z nas może dla nich zrobić. Wplecenie tych fragmentów między podróże Popławskiej i Baja to bardzo duży plus filmu. Dzięki temu otrzymujemy prawdziwą wiedzę, a sposób, w jaki jest ona podana, nie utrudnia jej przyswojenia. To bez wątpienia okaże się ważne, jeśli film będzie oglądać w szkole młodzież.
Co urzeka, a co razi?
„Łowcy miodu” to film nieszablonowy. I to nie tylko ze względu na poruszany temat, ale także sposób realizacji. Już sam sposób finansowania filmu, częściowo oparty na projekcie crowfundingowym, świadczy o wyjątkowości. Co do elementów typowo filmowych, na uwagę zasługują zdjęcia, zwłaszcza te pokazujące pszczoły w ekstremalnie zwolnionym tempie. Musicie uwierzyć, że widok tego małego owada w locie ze wszystkimi szczegółami może być fascynujący i jednocześnie lekko przerażający, zwłaszcza na wielkim ekranie! Poza tym klimat filmu cechuje dystans i brak typowo naukowego dyskursu. W czasie seansu nie tylko dowiesz się wielu istotnych faktów i poznasz różne rodzaje pszczelarstwa, ale także momentami pośmiejesz się i zamyślisz nad przyszłością Matki Ziemi.
Aby rzetelnie zrecenzować „Łowców miodu”, trzeba wspomnieć też o minusach. Pomysł na nieco fabularny charakter tego dokumentu przyniósł tę wadę, że niektóre sceny biją sztucznością, zwłaszcza na początku seansu. Warto jednak się tym nie zniechęcać, bo inne elementy filmu nam to rekompensują.
Najważniejszy jest jednak efekt, jaki film wywołuje w głowach widzów. My już zaraz po seansie byliśmy pewni, że postawimy kilka uli. Nie jest to jednak jedyny sposób, by pomóc pszczołom. Jak dowiadujemy się z filmu, można też sadzić przyjazne im rośliny oraz kupować miód od prawdziwych pszczelarzy. Jeśli jeszcze się wahasz lub jesteś na to zbyt leniwy, obejrzyj ten film. Być może sam postanowisz zostać tytułowym „Łowcą miodu”?