Podczas ostatniej, zimowej wizyty u Państwa Skulskich i Źrebców mieliśmy okazję zobaczyć zimowanie pszczół i pracownie pszczelarskie, dlatego chętnie skorzystaliśmy z zaproszenia w lipcu, kiedy prace w pasiekach w pełni. Zima nie jest najlepszym momentem na odwiedziny w pasiekach – pszczoły i otaczająca je przyroda są uśpione. Tym razem nasza miodowa podróż była znacznie ciekawsza.

Pogórze Przemyskie
Już wspominaliśmy w poprzedniej relacji z Duńkowiczek, że pasieki Rodziny Skulskich i Źrebców znajdują się w kilku miejscowościach. Po części z nich oprowadzał nas Pan Mirosław Źrebiec, przy okazji pokazując nam piękny Przemyśl i jego okolice.

Podczas naszej wizyty pojechaliśmy na Pogórze Przemyskie na leśne tereny, na których stacjonują pasieki. Pogórze Przemyskie rozciąga się w dorzeczu Sanu i jego dopływu Wiaru. Jego południowo-wschodni skrawek leży w dorzeczu Strwiążu. Zachwycił na pogórzański krajobraz, którego ponad 50 % powierzchni stanowią lasy, a w nich królują jodły, świerki, jawory, wiązy górskie. W lasach w okolicy Kalwarii Pacławskiej, którą też odwiedziliśmy, znajdują się stanowiska cisa. Pogórze to tereny, na których spotkać można duże zwierzęta leśne: niedźwiedzie, wilki, sarny, dziki, rysie, jelenie i rzadkie ptaki: bociany czarne, orły przednie, orliki krzykliwe, dzięcioły trójpalczaste i inne.

Na Pogórzu wyznaczono wiele obszarów chronionych – parki krajobrazowe, kilka obszarów Natura 2000. Postuluje się utworzenie Turnickiego Parku Narodowego, który pomógłby zachować dziedzictwo przyrodnicze i walory krajobrazowe Puszczy Karpackiej. Nic więc dziwnego, że pszczoły Państwa Skulskich i Źrebców mają tam doskonałe warunki do pracy, a pozyskiwany z tych terenów miód jest taki dobry.

Pasieka Pana Pawła Skulskiego
Pierwszą pasieką, jaką zobaczyliśmy, była pasieka prowadzona przez Pana Pawła Skulskiego. Podczas miodobrań pomaga mu Pan Andrzej i Pan Mirosław – wiadomo, w rodzinie siła Pan Paweł, który zaraził się pasją pszczelarską od rodziców, skończył studia na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie. Pszczelarzem jest więc nie tylko z pasji, ale i z wykształcenia.

Do tego leśnego zakątka prowadzi droga wzdłuż strumyka, którą pokonywaliśmy pieszo. Na szczęście pogoda dopisała i nie było problemu z dotarciem do celu.

Teren pasieki jest ogrodzony, żeby zabezpieczyć pszczoły przed większymi leśnymi zwierzętami. Pan Paweł ma tam około 100 uli i całe zaplecze pszczelarskie – pracownię, warsztat.

Trudno nie docenić ogromu pracy, jaki został włożony w to miejsce i porządku, jaki zachowuje Pan Paweł. Dowiedzieliśmy się, że to Pan Andrzej – tata Pana Pawła – zawsze zwracał uwagę na uporządkowanie pomieszczeń od razu po skończonej pracy. Dzięki temu wszystko ma swoje miejsce i nie traci się cennego czasu w sezonie na szukanie potrzebnych narzędzi.


Zastanawialiśmy się, skąd w środku lasu znalazły się prąd i woda? Woda jest pobierana pompą ze strumienia, deszczówka gromadzona w pojemnikach.

Pan Paweł wyjaśnił, że pasiekę w tym miejscu prowadzi od kilku lat. Poprzedni właściciel – Pan Bolesław – zadbał o podłączenie prądu do budynków, które tam postawił. Pan Paweł przejął te niewielkie zabudowania od dzieci Pana Bolesława, które nie były w stanie kontynuować pszczelarskiej pasji taty, po jego śmierci. W ciągu kilku lat udało się wyremontować zabudowania, ogrodzić teren, a jesienią zrobić odwodnienie przy pasiece, dzięki czemu nie ucierpiała podczas nawałnic, które przechodziły tego lata i znacznie uszkodziły niewielki most w okolicy.

Ule rozstawione są pośród starych drzew owocowych. Część z nich jest pomalowana na biało z czerwonymi elementami, inne są w klasycznym jasnobrązowym kolorze.

Naszą uwagę zwróciło wysokie drzewo z krzywym pniem. Pan Paweł podzielił się z nami historią tego iglaka. Wiosną często zdarzają się rójki. Jedna z nich wiele lat temu zawiesiła się na szczycie tego drzewa. Pan Bolesław ściągając wyrojone pszczoły spadł z drzewa i niejako „za karę” ściął jego wierzchołek. Drzewo jednak odbiło z boku pnia i stworzyło nowy wierzchołek, który teraz mamy okazję oglądać.

W spotkaniu w pasiece Pana Pawła uczestniczył także Pan Andrzej, który szczegółowo opowiadał naszemu Pawłowi o gospodarce dwurodzinnej, którą stosują w części uli i dzielił się z nami ciekawymi historiami pszczelarskimi.
Miód spadziowy ze spadzi iglastej
Podczas naszej wizyty odwiedziliśmy pasieki nastawione na pozyskanie miodu spadziowego. W ostatnich dwóch latach spadź nie występowała w wielu miejscach, w innych było jej bardzo mało. Dlatego miodu spadziowego ze spadzi iglastej na rynku jest niewiele, a jego cena jest wysoka. Zastanawialiśmy się, jak u Państwa Skulskich i Źrebców wygląda sytuacja w tym roku. Wiosną w pasiece Pana Pawła udało się pozyskać miód nektarowo – spadziowy. Jest to ciemny miód o dość wysokiej przewodności. Zawiera nektar z kwitnących wiosną leśnych roślin i spadź. Urzeka smakiem – nie za bardzo słodkim, dość wyrazistym i łagodnym zapachem. Prywatnie bardzo go lubimy, dlatego cieszymy się, że Pan Paweł podzielił się nim z naszym sklepem.

Tegoroczne lato nie rozpieszczało pszczelarzy. W całej Polsce brakuje miodów lipowych, gryczanych. W lipcu, kiedy byliśmy w pasiece, pszczoły słabo znosiły spadź. To kolejny sezon, kiedy miodu spadziowego będzie „jak na lekarstwo”.
Pasieka Pana Andrzeja Skulskiego
Kilkaset metrów od pasieki Pana Pawła stoją ule, które prowadzi Pan Andrzej Skulski. W tym miejscu pszczoły także są wystawione na spadź.


Pan Andrzej to prawdziwa skarbnica pszczelarskiej wiedzy. Pszczołami razem z żoną zajmuje się od lat 80-tych. Obecnie pomaga synowi – Panu Pawłowi, córce – Kasi i zięciowi – Panu Mirosławowi. Pan Andrzej opowiedział nam o swoich przygodach z sadownictwem, pracą zawodową. Mamy nadzieję, że doświadczenie i zdolności dydaktyczne Pana Andrzeja zaowocują publikacją książki o prowadzeniu pasieki.
W pasiece Pana Mirosława Źrebca

Takie piękne widoki mieliśmy okazję zobaczyć z pasieki Pana Mirosława Źrebca. Pasieka w tym miejscu też jest wystawiona na miód spadziowy.


Pan Mirosław nie zajmuje się pszczelarstwem zawodowo, jest ono dla niego odskocznią od wymagającej pracy. Tradycje pszczelarskie w rodzinie Źrebców rozpoczęli rodzice Pana Mirosława, którzy hobbystycznie dbają o niewielką pasiekę. Teraz w Rodzinnym Gospodarstwie Pasiecznym Pan Mirosław rozwija pszczelarskie umiejętności. Swoje pszczoły wystawia nie tylko na spadź, ale także na rzepak, nawłoć i inne okoliczne pożytki.
W tym miejscu mieliśmy okazję zobaczyć także ul pokazowy, który zimą stał w Duńkowiczkach. Teraz tętni w nim życie, które możemy obserwować przez szklane okienka.

Przemyśl i okolice
Pan Mirosław przy okazji naszej wizyty w pasiekach pokazał nam kilka miejsc w Przemyślu i w jego okolicach. Zaczęliśmy od Kalwarii Pacławskiej. Kalwaria Pacławska leży między Przemyślem, a Bieszczadami. Nazwa ta odnosi się do wzgórza, miejscowości na jego grzbiecie i do rezerwatu przyrody. Elementem charakterystycznym Kalwarii Pacławskiej jest Sanktuarium, nazywane „Jasną Górą Podkarpacia”. Ten zespół obejmuje kościół, klasztor oo. Franciszkanów Konwentualnych i 42 kaplice na obszarze Kalwarii Pacławskiej i Nowosiółek Dydyńskich.

Następnie pojechaliśmy do Przemyśla oddalonego o ok. 25 km od Kalwarii Pacławskiej. Tam weszliśmy na Kopiec Tatarski – idealne miejsce do obejrzenia panoramy pięknego Przemyśla. Legendy głoszą, że kopiec został usypany przez Tatarów i pełnił rolę mogiły. W innym miejscu przeczytamy, że kopiec jest grobem księcia lechickiego Przemysława – Lestka – założyciela Przemyśla.

Niedaleko Kopca Tatarskiego jest też Krzyż Zawierzenia, który powstał w 2000 roku i mierzy 22 metry.

Naszą podróż po Przemyślu zakończyliśmy na starym mieście. Jego głównym elementem jest Rynek. Większość kamienic wokół Rynku powstała w XVI i XVII wieku. Z upływem lat były one przebudowywane, ale zachowały charakterystyczne podcienia. Rynek ten jest pochyły, wyłożony naturalnym kamieniem. Przemyśl położony jest nad Sanem, który zaliczany jest do najpiękniejszych rzek w Polsce. Spoglądając z Kopca Tatarskiego na Przemyśl zauważyć można duży most nad Sanem, który jest częścią obwodnicy Przemyśla. Pan Mirosław wspomniał, że dzięki tej inwestycji zmniejszyły się korki w centrum miasta.
Wizytę w Rodzinnym Gospodarstwie Pasiecznym Skulskich i Źrebców zakończyliśmy w Domu Pszczelarza w Duńkowiczkach. Zajrzeliśmy też do części uli, które oglądaliśmy zimą na miejscu. Jesteśmy bardzo wdzięczni Gospodarzom za poświęconym nam czas i miody, które dzięki ich uprzejmości możemy mieć w naszym sklepiku. Życzymy tej wspaniałej rodzinie kolejnych pszczelarskich sukcesów!

