fbpx

Na ratunek pszczołom

Jak powszechnie wiadomo, pszczoły to niezwykle pożyteczne stworzenia. Jednak w miarę upływu czasu ich sytuacja na świecie dramatycznie się pogarsza – z roku na rok populacja tych pracowitych stworzeń drastycznie maleje. Pojawia się pytanie: dlaczego?

W związku z powyższym konieczne stało się poznanie specyfiki tego zjawiska. W tym właśnie celu australijski naukowiec, profesor Paulo de Souza, postanowił przeprowadzić gruntowną i skomplikowaną analizę.

Pszczoły z plecakiem

Australijski naukowiec we współpracy ze swoim zespołem postanowił wyposażyć około dziesięć tysięcy pszczół przebywających na australijskiej wyspie Tasmania w specjalne czujniki, których wielkość nie przekracza rozmiarów ziarenka ryżu. Celem tego ma być poznanie procesu, którego skutkiem jest poważne zagrożenie dla zasobów żywności na całym świecie.

Przerażający raport Organizacji Narodów Zjednoczonych

W opublikowanym w tym roku raporcie Organizacji Narodów Zjednoczonych szczególną uwagę zwraca się na to, że pszczoły, chrząszcze, a także motyle odpowiedzialne są za zapylanie około trzech czwartych roślin spożywczych – szczególnie kaw, a także tych wytwarzających owoce i warzywa.

W raporcie tym stwierdzono również, że od pracy wykonywanej przez popularnych zapylaczy, do których zaliczyć należy również pszczoły, uzależniona jest roczna globalna produkcja żywności. Jej wartość wynosi od dwustu trzydziestu pięciu do pięciuset siedemdziesięciu siedmiu miliardów dolarów.

Zdaniem de Souzy, australijskiego naukowca z Organizacji Naukowo-Przemysłowej, liczba uli pszczół miodnych w Stanach Zjednoczonych spada o dwadzieścia pięć procent w skali roku. Naukowiec posuwa się jednak w swoich przekonaniach jeszcze dalej, twierdząc, że na skutek drastycznie malejącej liczby pszczół w przyszłości ludzkość nie będzie mieć co jeść.

Dlaczego liczba pszczół stale maleje?

Według uczonych spadek populacji pszczół wynika z kilku istotnych aspektów. Do najważniejszych należy zaliczyć zmiany związane ze środowiskiem naturalnym, czyli:

– coraz częstsze stosowanie pestycydów, – ciągłe zmiany klimatu, – niebezpieczne choroby, – utrata siedlisk.

Nietrudno jednak zauważyć, że powyższe czynniki mają bardzo ogólny charakter. Nie ma jakichkolwiek konkretnych danych, które w racjonalny sposób uzasadniałyby zaistniały stan rzeczy. Ze względu na brak niezbitych dowodów australijski naukowiec, Paulo de Souza, we współpracy ze swoim zespołem uczonych postanowił raz na zawsze rozwiązać kwestie, wiedza o których była do tej pory bardzo ograniczona.

Wsparcie nowoczesnych technologii

Profesor de Souza i jego współpracownicy, chcąc zbadać poszczególne pszczoły i ule, postanowili skorzystać z nowoczesnych technologii. Podlegające badaniu owady zostały wyposażone w malutkie czujniki radiowe. Celem takiego działania miał być pomiar, kiedy i jak zachowanie badanych pszczół odbiega od powszechnie przyjętego wzorca. Australijski uczony porównywał czujniki radiowe do czarnych skrzynek, które znajdują się na pokładach samolotów, a także do rejestratora lotu.

Dane pozyskane w badaniu pszczół trafiają następnie do modułu obliczeniowego o nazwie Intel Edison, który znajduje się w ulach. Urządzenie to gromadzi ogromną liczbę danych przy jednoczesnym małym zużyciu energii.

Nowe życie dla pszczół

Dane zebrane za pośrednictwem czujników, a także Intel Edison pozwalają na dokładnie przeanalizowanie sytuacji, a następnie być może uda się dzięki nim odpowiedzieć na pytanie, dlaczego populacja pszczół miodnych stale maleje.

Wykorzystując metodę Paulo de Souzy, naukowcy na całym świecie mogą uzyskiwać wyniki dotyczące konkretnych regionów, badać występujące w nich warunki, takie jak zanieczyszczenie wody, temperatura powietrza, wilgotność, szybkość produkcji miodu, a także jej wielkość. Technologie te posłużą im więc do rozwikłania niezwykle niebezpiecznej zagadki, która może zagrażać bezpieczeństwu żywności na całym świecie.

Zdaniem de Souzy gra jest warta świeczki. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że kluczowym problemem nie jest tu tylko kwestia stale malejącej populacji pszczół, ale również – albo przede wszystkim – przyszłości naszej planety.

Dodaj komentarz