Z niecierpliwością czekaliśmy na nowy sezon pszczelarski. Przyszła wiosna i możemy podróżować po Polsce w poszukiwaniu ciekawych pasiek i najlepszej jakości miodów.
Przyznajemy, że nie jest łatwo. W Polsce wiele małych pasiek nie ma pozwolenia na sprzedaż bezpośrednią, przez co nie mogą sprzedawać nieprzetworzonego miodu i innych produktów pszczelich. My kontaktujemy się tylko pszczelarzami, którzy są pod stałą kontrolą weterynaryjną, a ich pracownie spełniają wymagania higieniczne. Dzięki temu, mamy pewność, że ich miody są bezpieczne dla zdrowia.
Zakochani w Podlasiu
W ostatnią niedzielę wybraliśmy się na Podlasie do Pasieki Pana Romualda Piotrowskiego. Wyruszyliśmy o świcie, żeby z samego rana spotkać się z gospodarzem. Wiedzieliśmy wcześniej, że Pan Romuald ma gospodarstwo rolne i niewielką pasiekę, liczącą ok. 50 uli, tytuł Mistrza Pszczelarstwa i ciekawe odmiany miodów. Jednak nasze poprzednie doświadczenia wskazują, że same tytuły nie świadczą o jakości miodów. Musieliśmy przekonać się sami, czy są naprawdę dobre.

Wyjechaliśmy z Lublina i po 3 godzinach, mijając wspaniałe krajobrazy i przejeżdzając przez Bug, dotarliśmy do Kosianki Leśnej. To malutka wieś w gminie Grodzisk, niedaleko Siemiatycz. Cała gmina liczy niespełna 5 tys. mieszkańców, którzy zajmują się głównie rolnictwem. Dlatego też na jej terenie znajdują się liczne pola obsiane zbożem, łąki, sady i inne uprawy, a dużą część zajmują lasy. To, co nas zachwyciło, to ogromna przestrzeń. Nieliczne zabudowania są małymi punktami w porównaniu do ogromnych pól. W tej części Polski rolnicy nastawieni są na hodowlę krów i innej trzody chlewnej.
Poznajcie Pana Romualda!
Pan Romuald także posiada krowy, przy których na codzień pracuje wraz z rodziną. Pasieka jest jego odskocznią od obowiązków w gospodarstwie. Swoją pszczelarską pasję realizuje od ponad 20 lat. Od kilkunastu ma pozwolenie na sprzedaż bezpośrednią. Pan Romuald pozyskuje nie tylko miód, ale także pyłek pszczeli, pierzgę, propolis, wosk pszczeli i mleczko pszczele. Sprzedaje je lokalnie, a jego wosk wykorzystywany jest w jednej z cerkwi prawosławnych do wyrobu świec ołtarzowych. W swojej pracowni ma pokaźną kolekcję świec z wosku, o różnych kształtach. Pan Romuald zdradził nam, że część form, z których korzysta, wykonał sam i one sprawdzają się najlepiej.

Nasz gospodarz pokazał nam kilka dyplomów i wyróżnień, które otrzymał w trakcie swojej pszczelarskiej przygody. Jednym z najważniejszych jest tytuł Mistrza w zawodzie pszczelarza, który świadczy o umiejętnościach w prowadzeniu pasieki.
Pan Romuald jest dumnym ojcem trojga dzieci, o których krótko nam opowiedział. Syn, który również skończył technikum pszczelarskie w Pszczelej Woli, jest niezwykle uzdolniony i studiuje weterynarię. Dwie córki Pana Romualda również bardzo dobrze uczą się i w wolnych chwilach pomagają w pasiece. Pani Renata-żona gospodarza-jest wyrozumiała dla pasji męża. W gospodarstwie i pasiece pomagają mu także rodzice, którzy służą radą i swoim doświadczeniem.
Skąd się bierze miód, czyli jedziemy oglądać pasieczyska
Pan Romuald wystawia swoje ule w różnych miejscach w okolicy Kosianki Leśnej. Mieliśmy okazję odwiedzić je i zobaczyć, w jakich warunkach żyją jego pszczoły. Część uli stoi obok gospodarstwa Pana Romualda, oblatując okoliczne łąki.

Do kolejnych pojechaliśmy kilka kilometrów do lasu, w którym pszczoły korzystają z leśnej roślinności-nektaru licznych malin, kruszyn, jagód, poziomek, zawilców. Las ten ma kilkanaście haktarów, więc pszczoły są w dobrej kondycji.

Następnie udaliśmy się do miejscowości Pobikry, znajdującej się kilkanaście kilometrów od Kosianki Leśnej. To wspaniała wieś, z bardzo ciekawą historią i zabytkami. Mieliśmy okazję zobaczyć Kościół z 1864 r., który został lekko uszkodzony w czasie I Wojny Światowej i kryptę rodzinną Jezierskich, Ciecierskich i Horwattów-właścicieli majątków w Pobikrach.

W Pobikrach nadal znajduje się dwór z początków XIX w. zbudowany przez Dominika hr. Ciecierskiego, który w późniejszym czasie, po wybudowaniu murowanego pałacu, stał się oficyną. Dramatyczne losy właścicieli majątku, wygnanych ze swych ziem przez Rosjan w 1915 r., nie pozwoliły na utrzymanie świetności budynów. W czasie II Wojny Światowej zniszczono doszczętnie pałac,a ziemię rozparcelowano. Dopiero w roku 2013, po wielu latach starań hrabiny Róży z Dowgiałłów Grocholskiej, dobra te powróciły w prawowite ręce. Hrabina Grocholska zamieszkuje w dawnej oficynie i przywraca do stanu przedwojennego zespół pałacowo-parkowy. Warto poczytać o zawiłych losach tej rodziny, jest to poruszająca historia.

Pan Romuald ma możliwość wystawienia swoich uli przy dawnej oficynie, którą otaczają zabytkowe, ponad 300 letnie lipy, wielohektarowy las i park. Gospodarz oprowadził nas po okolicy i zrobił przegląd jednego z uli.

To wspaniałe uczucie patrzeć na stare lipy, znając historię ich właścicieli. Czekamy z niecierpliwością na miód lipowy, który za kilka tygodni pozyska Pan Romuald!
Prawdziwy miód prosto z pasieki
Po obejrzeniu okolicy mogliśmy spróbować miodów, które w tym roku pozyskał Pan Romuald. Na szczególną uwagę zasługiwał miód malinowy z nektaru maliny leśnej i miód mniszkowy, które zasmakowały nam tak bardzo, że chcieliśmy się z Wami podzielić nimi od razu! Wybraliśmy też wosk, z którego wykonamy świece. W drodze powrotnej samochód wypełniony był naszym ulubionym miodowym zapachem. Inne miody od Pana Romualda na pewno pojawią się w naszym sklepie. Już czekamy na kolejne miodobrania!

Dziękujemy Panu Romualdowi, Pani Renacie i reszcie rodziny za spotkanie i gościnę. Cieszymy się, że poznaliśmy nową pasiekę, prowadzoną przez pasjonata!