Najlepszą, obok kontaktów z klientami, częścią naszej działalności są wyjazdy do pszczelarzy, z którymi zaczynamy lub kontynuujemy współpracę. Jesteśmy ciekawi, jak wyglądają i smakują ich miody, gdzie znajdują się ich wędrowne pasieki, co ciekawego można zobaczyć w ich rejonie.
Na samym początku istnienia naszego sklepu poznaliśmy rodzinę Stępniów ze świętokrzyskich Bidzin. Prowadzą małą pasiekę, z której miody możecie kupić w naszym
sklepie. Nie ukrywamy, że już po pierwszej naszej wizycie całą rodzinę Stępniów zaczęliśmy darzyć dużą sympatią, a ich miody stale goszczą w naszych domach. Dlatego z ogromną przyjemnością wybraliśmy się w kolejną wyprawę, by przekonać się, co od naszej ostatniej wizyty zmieniło się w ich pasiece.

W jeden z kwietniowych niedzielnych poranków przyjechaliśmy do Bidzin, gdzie powitała nas uśmiechnięta Gospodyni – Pani Teresa z mężem Panem Stanisławem i dziećmi, które kontynuują pszczelarską pasję rodziców i dziadka. W domu Państwa Stępniów mieliśmy okazję zobaczyć Złotą Odznakę Polskiego Związku Pszczelarskiego, którą Pan Stanisław otrzymał w tym roku i porozmawiać o planach rozwoju pasieki. Posileni pysznym domowym ciastem zaczęliśmy odwiedziny stacjonarnej części pasieki i pracowni pszczelarskiej, gdzie Piotr i Leszek pokazali nam nowe maszyny, które niedawno zakupili.

Pasieka stacjonarna znajduje się za domem Pani Teresy, wśród okazałych lip, leszczyn i akacji. Gospodarze dbają, by wokół domu rosły rośliny miododajne. Zebrane jesienią nasiona rozsiewają wiosną, tak by w sezonie pszczoły miały jak najwięcej pożytków. W okolicy znajdują się liczne sady owocowe, pola rzepaku, łąki.

Mieliśmy okazję zobaczyć ule taty Pani Teresy, które liczą kilkadziesiąt lat i nadal są wykorzystywane w pasiece. Dowiedzieliśmy się, że każde z wnuków otrzymało odkład z rodziny pszczelej należącej do ich przodka.

Piotrek i Leszek pełnili rolę naszych przewodników po wędrownych częściach pasieki. W drodze do nich opowiadali nam, jak udało im się znaleźć tak ciekawe miejsca. Wspominali o tym, że bardzo ważna jest współpraca między pszczelarzami i okolicznymi rolnikami, którzy udostępniają im swój teren.

Pierwszą z wędrownych pasiek znaleźliśmy przy polach z rzepakiem, który już zaczynał kwitnienie. Wokół kilkunastu uli można też było znaleźć mniszka, porzeczki, wierzby i inne rośliny łąkowe. Widok żółtego rzepaku i latających pszczół sprawiły, że jeszcze bardziej nie możemy doczekać się świeżego miodu rzepakowego.

Kolejnym miejscem, które mogliśmy zobaczyć kilkanaście kilometrów od Bidzin, była leśna polana, przygotowana na przywiezienie części uli.

Teren został ogrodzony siatką leśną, aby zabezpieczyć ule przed większymi leśnymi zwierzętami.

Następnie wjechaliśmy w głąb lasu, gdzie od ponad dwóch tygodni znajduje się kilkanaście uli.

Tam pszczoły są spokojniejsze, dlatego mogliśmy oglądać z bliska przegląd uli, który wykonywał Piotrek. Przy okazji wzbogaciliśmy swoją wiedzę o pszczelarstwie. Zobaczyliśmy, świeży miód na ramkach, czerw i matecznik. Z ciekawością słuchaliśmy o nadbudowywaniu plastrów przez pszczoły.

Zwiedziliśmy też sam las, pełen jeżyn, malin, poziomek akacji i innych leśnych roślin. Już niedługo cieszyć się będziemy wspaniałym miodem leśnym!

Na koniec naszej wizyty pojechaliśmy do Leszka, który remontuje zabytkowe ule, zbudowane ze słomy i drewna.

Gospodarzom dziękujemy za ciepłe i wspaniale przygotowane przyjęcie nas!
Teraz wybieramy się na majowe miodobranie. Czekajcie na kolejną relację!